WĘGRY I CZECHY

sierpień 2012


Wszystko zaczęło się od okazyjnej ceny biletów do Budapesztu. Jako, że wakacje się właśnie zaczęły, a my nadal nie wiedzieliśmy, jak je spędzimy, uznaliśmy, że lot do Budapesztu może być dobrym wstępem do jakiejś ciekawej wyprawy. Przez chwilę zastanawialiśmy się, czy kupować bilety w jedną czy dwie strony, ale ostatecznie zdecydowaliśmy, że wrócimy do domu lądem. A którędy? To się miało dopiero okazać.

Wylatywaliśmy z nowo otwartego lotniska w Modlinie. Jako, że był to lot tanimi liniami, musieliśmy zmieścić się w określonych limitach wymiarów i wagi bagażu, żeby mógł on zostać zakwalifikowany jako podręczny. O ile z wagą nie było problemu – przysługiwało nam 40 kg bagażu, więc całkiem sporo, o tyle z wymiarami problemów było więcej. Ostatecznie udało nam się jednak tak zapakować, że mogliśmy wszystkie nasze tobołki zabrać ze sobą na pokład.

W Budapeszcie spędziliśmy trzy (w praktyce niewiele ponad 2) dni. Ostatni dzień naszego pobytu wypadał 1. sierpnia, czyli w dniu, kiedy Marcel kończył 7 lat. Żeby to uczcić postanowiliśmy spędzić trochę czasu w ogromnym Aquaparku. Basen, częściowo przykryty dachem, z licznymi fantazyjnymi zjeżdżalniami, falami, rzekami i innymi atrakcjami okazał się dobrym miejscem, żeby odpocząć od męczących nas od jakiegoś już czasu, zarówno w Polsce, jak i tutaj upałów.

Zastanawialiśmy się, czy lepiej wracać do Polski przez Ukrainę, czy przez Czechy (Słowację z góry skreślaliśmy ze względu na ceny). Ostatecznie padło na Czechy. Do Pragi pojechaliśmy autobusem. Tam spędziliśmy kolejne 3 dni na zwiedzaniu miasta, (i placów zabaw) a następnie ruszyliśmy w kierunku granicy z Polską. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na kilka dni w okolicy tak zwanego Skalnego Miasta – Polakom znanego najczęściej z jednodniowych wycieczek z pobliskich polskich miejscowości wypoczynkowych. Tymczasem miejsce jest na tyle ciekawe, że warto spędzić tam więcej czasu niż kilka godzin.

Najtrudniejszy okazał się powrót do domu. Mimo, że Teplice, w których się zatrzymaliśmy leżą zaledwie  5 km od granicy z Polską, nie istnieją w zasadzie żadne sensowne z nią połączenia. Nasz powrót do Warszawy trwał 13 godzin. Najpierw dojechaliśmy autobusem do miejscowości położonej najbliżej granicy. Była to jednocześnie miejscowość, w której kończą się wszelkie połączenia autobusowe (kolejowych nie ma wcale). Stamtąd mieliśmy iść pieszo do najbliżej polskiej miejscowości, czyli jakieś 7 km. Po drodze oczywiście łapaliśmy autostop, ale nie chcąc się rozdzielać mieliśmy świadomość, że szanse na jakiekolwiek podwiezienie mamy niewielkie – mało kto zmieściłby w samochodzie 5-osobową rodzinę wraz z bagażami i wózkiem. Na szczęście humory nam dopisywały, pogoda była ładna, słońce świeciło, a powietrze było przyjemnie rześkie, więc szło się zupełnie dobrze. Ostatecznie po przejściu mniej więcej połowy drogi, na samej granicy udało nam się zatrzymać furgonetkę. Wprawdzie miała ona oprócz kierowcy tylko dwa miejsca dla pasażerów, ale ładownia była pusta i kierowca zgodził się przewieźć nas mimo wszystko. Dzięki temu udało nam się zdążyć na najbliższy bus do Wałbrzycha, stamtąd autobusem dojechaliśmy do Wrocławia i wreszcie pociągiem do Warszawy. I po raz kolejny okazało się, że dzieciom łatwiej jest znieść trudy podróży jeśli jest ona urozmaicona i przerywana kilkoma przesiadkami, niż jechać cięgiem kilkanaście godzin jednym środkiem transportu. Wieczorem wszyscy mimo zmęczenia byli zadowoleni, a najmilej wspominali jazdę furgonetką. Panu kierowcy bardzo dziękujemy!

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

węgry

POWRÓT